środa, 16 października 2013

Środa z książką "Wszystko czerwone"




Po raz kolejny, pewnie nasty czytam "Wszystko czerwone". Dla mnie, tak jak i dla Joanny, alle i red w języku pośrednim między niemieckim a angielskim zawsze znaczyło, że wszystko czerwone. 
Sama Joanna Chmielewska w wywiadach powtarzała, że jest to jedna z jej ulubionych książek. I nie ma się co dziwić. 
To właśnie w tej książce został zamordowany gadatliwy, wiecznie ubzdryngolony Edek.
 To tutaj Paweł otwierał lodówkę i nie patrząc wyjmował z niej co popadnie, na chybił-trafił, a dom Alicji stał się sceną najrozmaitszych, mrożących krew w żyłach zdarzeń. 
To tutaj Kaziu zeżarł pięknie poukładane winogrona specjalnie kupione przez dziewczyny dla Alicji. 
A Paweł maślanymi oczami wpatrywał się w Agnieszkę.
To tutaj...
zawsze ktoś spał na katafalku, a drzwi wiecznie były niedomknięte.
To tutaj padły słowa wypowiedziane przez pana Muldgaarda: "Azali były osoby mrowie a mrowie?" budzące zbiorowy wytrzeszcz oczu i prychnięcia.
Tu pan Muldgaard pytał Pawła  "Czy ta dama to wasza mać?" 
To tutaj Alicję gryzły czerwone mrówki i pojawiał się wściekle przystojny facet w czerwonej koszuli.
To przy okazji Kazia wyszło, że zewłoki nic nie powiedziały, bo nikt tego co mają do powiedzenia nie chciał słuchać.
To tutaj przy Włodzio i Marianne pan Muldgaard odczuwał zadziwienie tym, że: "nader nieordynarny jad spożyły osoby nieżywe".

To tutaj ciocia bliźniaczka lat osiemdziesiąt dziewięć zasnęła z maseczką z truskawek na twarzy i dzięki tej maseczce przeżyła.
 Zawsze stawiałam na naturalne kosmetyki.
Kwiatki też były czerwone, nie wspominając o lampie emitującej czerwone światło.
To tutaj pojawiła się Biała Glista z Bobusiem pod ramię i nie tylko ramię.
To tutaj chroniąc Thorstena  Alicja zszargała opinię Pawła twierdząc, że napluł do słoika z dżemem, który tak lubiła Biała Glista.
To tutaj z usta pana Muldgaarda  padło: "Pan podrapano na głowa i pani Biała Glista, ja takoż proszę, won!"
To jest nie do podrobienia, jedyne i niepowtarzalne, dlatego  kocham "Wszystko czerwone".

A co wy pamiętacie z książek Joanny Chmielewskiej?





2 komentarze:

  1. Mocz tenora i kał basa z "Lesia", ups...ależ mam skojarzenia. ;)

    OdpowiedzUsuń