Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oświęcim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oświęcim. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 listopada 2023

Spiżarnia Smaków Sklep Kolonialny - nowe miejsce na mapie Oświęcimia



 Dzień dobry, a nawet dobry wieczór :)


Nie umiem przyzwyczaić się do tych ciemności zapadających znienacka, gubię się w czasie, ale na szczęście jeszcze nie w przestrzeni.
Dzisiaj zajrzałam do nowego miejsca na mapie Oświęcimia i coś czuję, że na jednej wizycie się nie skończy. Bo to jest miejsce idealne do wybierania prezentów, a mikołajki już tuż tuż i święta... prawie słyszę dzwoneczki u sań ;)
W środku przytulnie i przyjemnie, a ja jako okładkowa sroka od razu zwróciłam uwagę na herbaty w pięknych puszkach i od razu pomyślałam o kimś, komu taki prezent sprawiłby mnóstwo radości
i o sobie też, rzecz jasna 💞




Zachęcam, jak będziecie w Oświęcimiu, to na starym mieście, w pobliżu hotelu Hilton jest miejsce miłe sercu każdego miłośnika kawy, herbaty, czekolady i tak mogłabym długo wymieniać.
Mieszkańcy Oświęcimia znają to miejsce, przy Rynku, jeszcze ulica burmistrza Romana Mayzla pod numerem 3

Nie jest to post sponsorowany.

Spiżarnia Smaków Sklep Kolonialny

poniedziałek, 6 czerwca 2022

Stypendium twórcze od Prezydenta Miasta Oświęcimia :)

Dzień dobry w urodziny miesiąca 😘😘😘
Zapowiada się piękny dzień, w Oświęcimiu słonecznie, ale na razie rześko 🌞🌤
Dzisiaj się chwalę, bo niezmiernie mi miło, że Prezydent Miasta Oświęcimia Janusz Chwierut wraz z Komisją opiniującą podjął decyzję o przyznaniu mi jednorazowego stypendium twórczego. Stypendium zostało przyznane na pracę nad kolejną książką, która będzie związana z upowszechnianiem historii Oświęcimia, miasta moich przodków, mojego miasta.
To dla mnie zaszczyt i motywacja do dalszej pracy, która, mam nadzieję, przynosi efekty i przyczynia się do upowszechniania nieco zapomnianej, a jakże bogatej historii Oświęcimia i ziemi oświęcimskiej.
Do Oświęcimia zaprosiłam czytelników w książkach "Wyszedł z domu i nie wrócił" oraz "Oświęcim Praga. Czas miłości i nadziei" tu we współpracy z Tomaszem Klimczakiem i Mirosławem Ganobisem. Kolejny raz zaproszę czytelników do Oświęcimia pod koniec czerwca tego roku w książce "Spadek nieboszczyka" i będzie to podróż do Oświęcimia przed Wielką Wojną, do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku i współcześnie.
Przede mną kolejne książki do napisania, a wśród nich ta opowiadająca o losach mojej rodziny od połowy dziewiętnastego wieku związanej z Oświęcimiem.
Dziękuję za zaufanie i docenienie mojej pracy 🙂
Oswiecim - Miasto Pokoju - City of Peace
Brak dostępnego opisu zdjęcia.


czwartek, 5 maja 2022

Zapowiedź nowej książki "Spadek nieboszczyka" Iwona Mejza

 


    Dzień dobry w ten piękny czwartek


Na stronie Wydawnictwa Oficynka ukazała się zapowiedź mojej najnowszej powieści "Spadek nieboszczyka", więc i ja dzielę się tą dla mnie wspaniałą wiadomością.

Myślę, że będzie ciekawie, ale jak bardzo, to już czytelnicy ocenią. Czekam niecierpliwie na moment, gdy efekt mojej wielomiesięcznej pracy trzymanej w ścisłej tajemnicy, tylko od czasu do czasu udostępniałam przeboje z wczesnych lat sześćdziesiątych trafi do rąk czytelników.
Mam nadzieję, że podróż do Oświęcimia sprzed I wojny światowej i do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, okaże się udana. Współczesność w pakiecie, pewien miłośnik kryminałów znowu poprowadzi, tym razem prywatne śledztwo.
Od Wydawcy:
"Tajemnicze zniknięcie sprzed lat
Nadkomisarz Sławomir Ożegalski ma już dosyć policyjnej roboty, procedur i faktu, że sprawcom tak wiele uchodzi na sucho. Postanawia więc skorzystać z oferty dawnego kolegi i zająć się… sprzątaniem mieszkań po zmarłych. I tak trafia do lokalu pewnej staruszki, której córka Janina zaginęła przed laty w tajemniczych okolicznościach. Ożegalski nie może przejść obojętnie obok takiej sprawy…"


czwartek, 22 października 2020

"Oświęcim Praga. Czas miłości i nadziei" wywiad w Głosie Ziemi Oświęcimskiej

 


Dzień dobry

🌻😘🍁
Razem z Głosem Ziemi Oświęcimskiej zapraszam Was moi drodzy do przeczytania wywiadu poświęconego ostatniej książce, bogatej historii Oświęcimia i moim planom na przyszłość. Literackim, rzecz jasna 😉 Zwywiadowała mnie z dużą życzliwością redaktor Marzena Wilk 📝📚🗞
I jeszcze dla czytelników Głosu Ziemi Oświęcimskiej mamy niespodziankę! Czekają na Was 3 egzemplarze "Oświęcim Praga. Czas miłości i nadziei" z już wpisaną dedykacją 🙂 Powodzenia!




niedziela, 23 sierpnia 2020

"Oświęcim Praga. Czas miłości i nadziei" czyli dzisiaj trochę o reklamie i Europejkach

 Dzisiaj trochę o reklamie i Europejkach. 

 

Przedwojenne gazety skrzętnie digitalizowane i udostępniane czytelnikom to skarbnica wiadomości. Informacje z kraju i ze świat, słynne procesy i efekty kuracji octowych 😢🤫 Powieści w odcinkach, ogłoszenia i reklamy. Od mydeł jedynych dla białej cery, poprzez lekarzy chorób zakaźnych,sukien i pudrów dla dam, do maszyn do pisania najnowszej generacji i oczywiście automobili.

Poniżej fragment takiej reklamy sprytnie zakamuflowanej jako wywiad z dyrektorem fabryki.

Tygodnik Ilustrowany dodatek automobilowo- turystyczny z dnia 20.06.1931 roku. Numer 25

Wywiad z dyrektorem fabryki Oświęcim-Praga w Oświęcimiu (Brzezinka).


"Trudno laikowi rozwiązać techniczne tajemnice, które ukrywa każda sportowa, na pozór tak niewinna walka, nic więc dziwnego, że zwracamy się po informacje do pana dyrektora Kohouta, dyrektora Fabryki Samochodów Oświęcim-Praga, których zespół (team) odniósł gremialne zwycięstwo na ostatnim Rajdzie Pań.

- Od pewnego czasu – informuje nas dyr. Kohout – na rynku polskim dała się zauważyć bardzo przychylna tendencja dla wozów produkowanych w Starym Świecie, w Europie, czyli tak zwanych Europejek. Wypływa to z wielu zasadniczych przyczyn. Przede wszystkim zaś dlatego, że maszyny produkowane w Starym Świecie są obliczone na małe, możliwie minimalne zużycie materiałów pędnych. Bo też popularny wóz musi mieć obecnie następujące zalety: mały litraż, łatwość obsługi, możliwie jak największą zwinność i ekonomiczność w użyciu. Pod tym ostatnim zwłaszcza względem żaden amerykański samochód konkurować z europejskim nie może. Jeżeli chodzi o rajdy, a w szczególności rajdy pań, to stwierdzić należy, że są to zawody, w których powodzenie zależy od wytrwałości i uzdolnień kierowczyni oraz w równej mierze od wytrzymałości i posłuszeństwa maszyny."

 

A więcej w książce "Oświęcim Praga. Czas miłości i nadziei" - premiera 29.08.2020


  


wtorek, 26 maja 2020

Marzenia z odroczonym terminem ważności, czyli o przełożonej premierze filmu i książki "Oświęcim-Praga"


Dzisiaj też leje jak z cebra, więc pogoda bardzo  na czasie :)
A co do czasu, to gdy czytam ten tekst napisany  dwa tygodnie temu, opisujący zdarzenia z początku, a dokładnie z jedenastego marca tego roku, to wydaje mi się jakbym o jakimś alternatywnym życiu czytała.  
Myślę, że w miarę łatwo przystosowałam się do  zmiany trybu życia. Praca zdalna, zakupy - tylko to co konieczne. Dużo czytania i pisania, rozmów przez telefon. Gdy tak podsumowuję to najbardziej brakuje mi spotkań przy kawie. A u nas w Oświęcimiu są miejsca gdzie i kawa kusi aromatem, i ciasto przepyszne. Przytulnie, czasem bardzo nowocześnie, częściej z historią w tle. Tą przedwojenną, opowiadającą o założycielach najstarszych oświęcimskich firm. Budzącą nostalgię i szacunek dla pracy pokoleń. 
Ten tekst zapewne by nie powstał ( musiałam się zmobilizować) gdyby nie konkurs Wydawnictwa Lira na wspomnie z czasu pandemii - Zdalnie a jednak blisko. Konkurs wygrał kto inny, gratulacje :) ale w tym przypadku celem nie było wygranie tylko zatrzymanie w czasie chwil, które za niedługo będą bardzo wyblakłym wspomnieniem. 

Marzenia z odroczonym terminem ważności.
Rano lało jak z cebra, a ja akurat musiałam wyjść do pracy. Już samo to było namiastką święta, bo czujecie: wyjść z domu do pracy, przy trybie pracy zdalnej, to miła odmiana. Byłaby, gdyby nie ten zacinający z każdej strony deszcz. Maseczka mi przemokła i to z obu stron, bo wewnątrz pot ciurkał po twarzy. Zimny wiatr sprawiał, że zaczynałam się zastanawiać jaki w końcu mamy miesiąc.
Podobno początek maja.
Na chwilę odbiegłam myślami od niewesołej teraźniejszości wspominając  spotkanie w kawiarni i ostatnie beztroskie chwile. U Kołaczka większość miejsc była zajęta, więc z kawą i pączkami zeszliśmy do podziemi. W tej klimatycznej części kawiarni, było nieco spokojniej i mogliśmy przejrzeć ujęcia wykorzystane w już zmontowanym filmie. Na ekranie smartfona królowały lata trzydzieste ubiegłego wieku, piękne kobiety, szarmanccy mężczyźni i samochody „Oświęcim-Praga”. Spełniało się marzenie filmowców amatorów o kolejnym filmie. Spełniało się też moje marzenie. Na podstawie scenariusza napisałam książkę, a konsultacje przy pisaniu z kolegami odpowiedzialnymi za scenariusz, reżyserię i szeroko pojętą całość,  sprawiały, że film i książka tworzyły harmonijną całość. 
 Czekaliśmy już tylko na okładkę i premierę, która dla całości projektu została wyznaczona na trzydziestego kwietnia. Przez kilka miesięcy żyłam życiem naszych bohaterów i chciałam już mieć książkę w ręku. Kolejną, ale nie ostatnią.
 Jedenastego marca, po kilku godzinach dyskusji, wyszliśmy z Tomkiem Klimczakiem na światło dzienne. Nie zachowując nakazanej odległości przystanęliśmy obok witryny kawiarni na kolejne minuty. Obok, szybkim krokiem przeszła znajoma. Na nasz widok zatrzymała się. Przywitaliśmy się uściskiem dłoni, serdecznie.
– Słyszeliście, że szkoły, muzea, domy kultury od jutra mają być nieczynne? – zapytała nieco zdenerwowana.
Zaprzeczyliśmy, komentując, że zapewne niedługo wszystko wróci do normy. Nie przypuszczaliśmy, że świat jaki znaliśmy właśnie przestaje istnieć, a wyczekiwana data premiery zostanie przesunięta na wrzesień.
 Oby wtedy po pandemii pozostało tylko wspomnienie

Na zdjęciu samochód służbowy "Oświęcim-Praga", a  w tle zabudowania fabryki. 
Ale o tym w jaki sposób doszło do tego, że w Oświęcimiu powstawały te piękne i bardzo wytrzymałe samochody opowiedzą film i książka. 
Zdjęcie pochodzi ze strony spadkobierczyni dawnych tradycji fabryki https://omag.com.pl/profil-firmy-omag/



sobota, 2 maja 2020

Zielone zakątki Oświęcimia :)



Dzień dobry 💚pozdrawiam wiosennie💚🍀🧡z zielonego 🌱🌿💚Oświęcimia. Po deszczu wychodzi słońce🌦️🌈🌤️i zapowiada się miły dzień. A na zdjęciu Mały Rynek w Oświęcimiu i glicynia cudnej urody🌱🌿🌳

środa, 31 lipca 2019

Lipiec miesiącem hortensji

Hortensje należą do moich ulubionych kwiatów i przez cały lipiec, w różnych zakątkach miasta i we własnym ogrodzie utrwalałam ich urodę na zdjęciach. 
Zostaną do przyszłego roku, tak aby można było co jakiś czas zerknąć na zdjęcie i rozjaśnić dzień.
Miłego oglądania :)























poniedziałek, 30 lipca 2018

Nowiny z Ratusza czyli otwarcie wystawy stałej Muzeum Zamku w Oświęcimiu w budynku Ratusza


Dwudziestego lipca od godziny szesnastej miałam przyjemność uczestniczyć w wyjątkowej uroczystości - oto otwarto drzwi do wyremontowanych pomieszczeń oświęcimskiego Ratusza i można było po raz pierwszy zobaczyć  ekspozycję stałą przygotowaną z pietyzmem przez pracowników Muzeum Zamku i firmę zewnętrzną. 

Zachwyciłam się już przy wejściu, ściana w korytarzu na parterze została przyozdobiona wyjątkowo energetyczną grafiką autorstwa Izabeli Dudzik, eksponującą charakterystyczne oświęcimskie budowle w całkiem nowej odsłonie. 

Jako motyw przewodni także na zaproszeniu grafika Izabeli Dudzik




Opracowanie graficzne materiałów reklamowych, które można nabyć w muzealnym sklepiku bardzo przypadło mi do gustu, a przypomnienie, że to z oświęcimskich zakładów wyjeżdżały tak cenione i reklamowane przez  Jan Kiepurę i Lodę Halamę samochody to doskonały pomysł. Wojciech Kossak też chwalił się posiadaniem Pragi Oświęcim. 

800 lat historii miasta, bardzo ciekawie zaaranżowane ekspozycje, unikalne eksponaty i to coś, co nazywamy klimatem miejsca
Myślę, że muzeum w Ratuszu będzie się cieszyło zainteresowaniem nie tylko mieszkańców miasta i powiatu, ale także, a może przede wszystkim turystów coraz częściej przyjeżdżających nie tylko do części miasta związanej z KL Auschwitz ale także do miasta, które szczyci się bogatą historią, o której nadal zbyt mało wiadomo.
 Ale to się zmieni. 





Na parterze muzeum znajduje się informacja dla odwiedzających Oświęcim turystów i sklepik z pamiątkami. Ja kupiłam w sklepiku notes na oświęcimskie zapiski,  a wśród wielu cieszących oczy gadżetów i pamiątek mogę polecić ciasteczka ratuszowe. Piękne opakowanie, bardzo smaczne ciasteczka :)

Mój notes do zadań specjalnych :)

Witryna z pamiątkami :)


Takie cudne zakładki

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Spacer uliczkami Oświęcimia i przypomnienie o "Zdarzyło się dzisiaj"

W piątek, zamiast jak zazwyczaj  przechodząc  na drugą stronę ulicy przy sklepie papierniczym - sklep nie istnieje od lat, ale to dla określenia lokalizacji Oświęcim Dąbrowskiego 3 nie ma większego znaczenia, skręciłam  zamiast w lewo, ulica Mayzla, to w prawo, w Berka Joselewicza. Akurat kamienica przy Mayzla/ Dąbrowskiego w niewielkim, ale jednak remoncie. Rynny wymieniają. To poszłam uliczką mojego wczesnego dzieciństwa. Było słonecznie, trochę duszno. Z Berka Joselewicza przeszłam w ulicę Świętego Jana Bosko i nagle przypomniałam sobie o opowiadaniu, które napisałam dwa lata temu na potrzeby projektu "Legenda szyta na miarę - oświęcimska legenda XXI wieku". Ziemia przy kościelnym murze nie nosiła już śladów badań archeologicznych, trawa, kwiaty, rosły bujnie. Zrobiłam kilka zdjęć, na pamiątkę, a dzisiaj oprócz zdjęć zamieszczam fragment opowiadania i link do całości. 
Oświęcim w całkiem innych klimatach.



"Ziemia przy bocznej ścianie kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu była rozgrzebana, a wokół kręcili się zaaferowani, młodzi ludzie. Wyznaczali miejsce gdzie będą kopać, zaznaczali je palikami i sznurkiem. Mieli niewiele czasu na przeprowadzenie dodatkowych wykopalisk, dlatego pracowali szybko i  w skupieniu, obawiając się, by z nagle zachmurzonego nieba nie lunął na nich deszcz.   Ceglane mury, których fundamenty pamiętały czasy  gdy w tym miejscu znajdował się klasztor ojców dominikanów, nie  dawały nawet najmniejszej osłony i w razie ulewy musieliby się ewakuować, a cała praca poszłaby na marne.  Ekipa składająca się z archeologów i  antropologów wracała do miejsca, w którym kilka lat temu udało im się dokonać spektakularnych odkryć. Bo jak inaczej nazwać odkrycie ponad siedemdziesięciu pochówków, a oprócz nich przykościelnego ołtarza i kaplicy grobowej. Sensacją było także odkrycie półkolistej krypty z cegły, pochodzącej z drugiej połowy szesnastego wieku. Nie wspominając o rapierach, nożykach i monetach pochodzących z okresu późnego średniowiecza i wczesnego okresu nowożytnego. Największą sensacją okazało się odnalezienie  pochówku antywampirycznego.  Widok kości czaszki umocowanych pomiędzy nogami, a ściślej piszczelami, nasuwał podejrzenia, że pochowana osoba mogła zostać uznana za czarownika i ścięta. Zamierzali przeczesać teren przykościelny i sprawdzić, czy nie znajdą następnego takiego grobu. Zwłaszcza że sposób zabezpieczenia też dawał do myślenia. Na razie na  szczęście niebo się rozjaśniło, a oni mogli rozpocząć pracę."
Dalszy ciąg opowiadania można przeczytać tutaj: 




piątek, 26 stycznia 2018

Wędrówka poboczem, czyli proza życia

Dzisiaj zdarzył mi się dzień komunikacyjny. 
Od kilku lat nie mam samochodu i nic nie wskazuje, że w najbliższej pięciolatce zmienię stan posiadania. Zwłaszcza że nie wiem czy chcę cokolwiek zmieniać. Człowiek do wszystkiego jest się w stanie przyzwyczaić, nawet do funkcjonowania bez samochodu. Taksówek u nas dostatek, kierowcy sympatyczni, punktualni, to czasem korzystam. Dużo częściej korzystam z komunikacji miejskiej i podmiejskiej. Jeżeli dobrze zaplanuję trasę  to wszędzie zdążę. Dzisiaj też z jednego końca miasta przemieściłam się spokojnie w strefę podmiejską, czyli do wsi przylegającej do Oświęcimia. 
Pojechałam do Poręby.


Wysiadłam na pierwszym przystanku za Gazownią i pierwsze co pomyślałam, że od mojej ostatniej bytności nic się nie zmieniło. Bo droga jest i owszem dobra, chociaż niektórym kierowcom myli się z trasą rajdu Monte Carlo - a to jednak inna bajka i wypadałoby przestrzegać obowiązujących przepisów,  bo o nieszczęście nietrudno.
Myślę, że kiepski stan poboczy to problem ogólnopolski. Skrawki ziemi o szerokości mniejszej niż pół metra, w czasie roztopów buty grzęzną w błocie i można po prostu potknąć się, upaść, noga może się obsunąć i możemy wylądować w ciągnącym się wzdłuż drogi rowie. Gdy leży śnieg - wiadomo, pozostaje brnięcie w śniegu albo zwarty galop brzegiem szosy. Już nawet nie śnią mi się chodniki, chociaż chodnik po jednej stronie ulicy zapewniłby bezpieczeństwo przechodniom, ale chociaż szerokie na metr pobocze wysypane grysem. Bezpieczeństwo ludzi jest ważniejsze niż pieniądze. 
Żeby być sprawiedliwym wzdłuż części drogi są chodniki. Ale tylko części. W tej dzisiejszej części przejście od domu do domu sąsiada może skończyć się tragicznie. W zeszłym roku rozmawiałam z kobietą mieszkającą w tamtym rejonie. Opowiadała mi jaki horror przeżywa za każdym razem gdy musi wyjść wieczorem  z domu. Często z kilkuletnim  dzieckiem. Rzecz jasna odblaski wszędzie, ale przejście poboczem to wyprawa ekstremalna. 
Dobrze by było żeby przy okazji remontu dróg pamiętano, że oprócz zmotoryzowanych istnieją także PIESI. 
Ponieważ nie miałam ze sobą aparatu fotograficznego zdjęcie z Pixabay.

wtorek, 23 stycznia 2018

Spacer nad Sołą


Dzisiaj dzień z serii: szaro, buro i ponuro. Z kominów unosi się bury dym, duszący smog nie daje oddychać. O czymś takim jak czyste powietrze można tylko pomarzyć. 
Wracałam z Babic nieco podduszona, dopiero na Błoniach zaczęło mi się lżej oddychać. Ale ogólnie jest coraz gorzej.
 Na szczęście wracałam przez kładkę na Sole i na moment przystanęłam żeby obserwować łabędzie i rozdokazywane kaczki. Nie przypuszczałam, że jest ich aż tyle! Rozgadane, podpływają z ciekawością widząc człowieka. Zapewne uważają, że człowiek = posiłek :) 

Soła jest płytka, na razie mogą spokojnie pływać, jest zimno, lekki mróz, ale na rzece nie ma śladu kry. Oby do wiosny :)