poniedziałek, 8 sierpnia 2022

"Dlaczego mnie zabiłaś?" Andrzej Marek Grabowski


 "Dlaczego mnie zabiłaś?"

Właśnie, ciekawe dlaczego? 

Tytuł i osoba autora, do tej pory specjalizującego się w twórczości dla dzieci, skłoniły mnie do sięgnięcia po książkę, której rekomendacje wystawili znani i uznani pisarze:

Wojciech Chmielarz "Jest kryminał, jest morderstwo, jest trup, jest policjant, jest duch... Zaraz, zaraz, co?! Tak, jest duch. Bo to nie do końca zwyczajny kryminał. Za to znakomity. I do tego bardzo zabawny."

Hubert Klimko-Dobrzaniecki "Dowcipnie i inteligentnie. Miejscami śmiertelnie poważnie. Plangmanowski sznyt."

Zacznijmy od początku. 

Marcela Mącka, sympatyczna kobieta lat około trzydziestu miała jeszcze przed sobą całe życie. Wprawdzie kroił się jej rozwód, w pracy też nie układało się zbyt pomyślnie, ale była młoda, przedsiębiorcza, sympatyczna. Mogła sobie wszystko poukładać od początku. I w sumie tak zrobiła, tylko w nieco inny sposób niż można by się było spodziewać, ponieważ Marcela została została zamordowana i przeniosła się Tutaj. 

Tutaj, czyli dokąd? 

Gdzie od teraz znajdowało się miejsce pobytu Marceli? 

Marceli, a raczej jej ducha, ektoplazmy, czy może ciała mniej namacalnego niż to ziemskie. Ale jakiekolwiek to ciało było, to nadal funkcjonował umysł Marceli, kobieta po krótkim szoku związanym z przejściem w zaświaty, otrząsnęła się i przystąpiła do śledztwa. Musiała dowiedzieć się dlaczego ktoś, nie wiadomo kto i dlaczego ją zabił. Jednocześnie w rejonach ziemskich swoje śledztwo, w ramach obowiązków zawodowych, rozpoczyna komisarz Leszek Lipski, a towarzyszy mu całkiem ciekawa ekipa policjantek i policjantów. 

Oni też zadają sobie pytanie, na które będą musieli  odpowiedzieć: Dlaczego ta młoda, podobno niemająca wrogów kobieta, została zamordowana strzałem w głowę? 

Zapowiada się długie, drobiazgowe śledztwo, w czasie którego poznajemy całą ekipę   śledczych i życie Marceli, jej męża Maćka zwanego Maciorą, przyjaciółki Marceli Joanny, jej szefa Adamskiego i wielu innych osób. Wśród nich jest morderca Marceli. Kto nim jest? Jaki był motyw zbrodni? 

Równolegle do Lipskiego, swoje śledztwo rozpoczyna Marcela, a towarzyszy jej spotkana Tutaj Marysia. Marysia była przyjaciółką Marceli w latach szkolnych i pewnego dnia po prostu zniknęła, nikt nie wiedział co się z nią stało. Zbrodniarz uniknął kary, a Marysia trafiła do Tutaj. Jej pomoc jest dla Marceli bezcenna, bo tak jak na ziemi, tak i Tutaj trzeba wiedzieć komu i jakie zadawać pytania. 

Kto pierwszy znajdzie mordercę Marceli? 

Czy komisarz Lipski, który dysponuje machiną policyjną, wprawdzie w nieco ograniczonym zakresie, bo jak wiadomo, środki na prowadzenie dochodzeń są w policji nieco ograniczone, czy Marcela, która wprawdzie nie ma ziemskich możliwości, ale za to ma całkiem sporo innych sposobów na wykrycie sprawcy swojej śmierci. 

Bo Tutaj żyje się nieco inaczej, ale nadal można zarządzać własną energią. Już nie ciało, ale umysł ma siłę sprawczą. 

Powiem Wam, że wizja Tutaj podziałała na mnie uspokajająco. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że jest to wizja literacka, miejsce stworzone dla potrzeb akcji, ale z drugiej strony być może gdzieś tam istnieje podobnie jak Tutaj miejsce, w którym znowu spotkamy naszych bliskich, wyjaśnimy sobie co nieco i będziemy prowadzili nieco inną, ale równie ciekawą egzystencję. To właśnie wizja Tutaj przykuwa uwagę, a śledztwo prowadzone przez Marcelę i spółkę jest dużo bardziej interesujące niż żmudna dłubanina komisarza, do którego Marcela ma słabość. 

"Dlaczego mnie zabiłaś?" to starannie skonstruowana powieść kryminalna, w której narracja protagonistki szukającej wyjaśnienia własnej śmierci i rozliczającej się z prowadzonym dotąd życiem, przeplata się z narracją pisaną w trzeciej osobie. Co ciekawe Marcela ma wgląd w prowadzone przez komisarza śledztwo i możliwość komentowania postępów, albo ich braku. Jak w klasycznym kryminale czytelnik jest prowadzony różnymi tropami, niekiedy prowadzącymi na bezdroża domysłów, ale nie oznacza to, że nie ma szansy wytypowania sprawcy/sprawczyni i motywu. Autor umiejętnie  zwodzi, mami, ale daje szansę na odkrycie prawdy. Przyznam, że dałam się zwieść i dopiero końcowe akapity uświadomiły mi perfekcję intrygi, co tylko dobrze świadczy o umiejętności zacierania śladów przez autora. 

"Dlaczego mnie zabiłaś?" to wielowarstwowa powieść kryminalna skierowana do miłośników gatunku poszukujących nowych wyzwań, miłośników kryminałów z drugim, a nawet trzecim dnem, wychowanych na klasyce kryminału, doceniających finezję fabuły i złożoność postaci. To także propozycja dla czytelników niekoniecznie dobrze czujących się w świecie kryminału, którzy lepiej czują się w świecie powieści obyczajowych z pogłębioną analizą psychologiczną.

Dostajemy humor z nutką ironii, pełen ciepła i powiedziałabym, że nawet życzliwości wobec bliźnich, chociaż nie wszyscy na tę życzliwość zasługują i dotyczy to nie tylko ludzi podlegających śledztwu, ale także tych prowadzących śledztwo. 

Określenie "komedia kryminalna" kojarzy się z lekturą, która wzbudzi w czytelniku wesołość, od lekkiego chichotu, poprzez mniej lub bardziej delikatne parskanie śmiechem, aż do śmiechowych łez. Czytając "Dlaczego mnie zabiłaś?" co jakiś czas uśmiechamy się, zamyślamy, wzruszamy, ale taka jest złożoność życia i śmierci. Jest poważnie, bardzo poważnie i momentami zabawnie, dowcipnie i inteligentnie, ale jeżeli oczekujecie śmiechu aż do łez, to raczej nie będą to śmiechowe łzy. 

Czy warto przeczytać? 

Na pewno, z przekonaniem polecam i już wiem, że za jakiś czas wrócę do tej książki, by znowu przez chwilę pobyć Tutaj. Bo może jednak jakieś Tutaj i Tam na Górze istnieje?

"Dlaczego mnie zabiłaś?" Andrzej Marek Grabowski

Wydawnictwo Szelest Sp. z o.o. 

Premiera 05.08.2022

Stron 532


niedziela, 31 lipca 2022

Dzień dobry w tę chłodną i dżdżystą niedzielę :)



 Dzień dobry

🌧🌬☂️
u nas zimno i deszczowo, doskonała pogoda na czytanie. Najlepiej z kubkiem czekolady i słodkim co nieco.



Bronisław Kot z samego rana wyprowadził mnie na spacer, szczęście, że w zestawie okryć wierzchnich posiadam kurtkę nieprzemakalną, wyraziście żółtą, więc wróciłam prawie sucha. Bronek mokry, ale zadowolony z przechadzki. Powoli dochodzę do wniosku, że w poprzednim życiu Bronek był psem, bo żeby kot czekał aż się zbiorę, poganiał, a potem włóczył po ogrodowych wertepach...
Dobrego dnia moi drodzy
😘

sobota, 30 lipca 2022

Andrzej Marek Grabowski "Dlaczego mnie zabiłaś?"

 


Dzień dobry w tę pochmurną i chłodną sobotę

🌧☁️☔️
Debiutowałam wiele lat temu kryminałem nie do końca poważnym, czyli "Wszystkimi grzechami nieboszczyka" i nadal oprócz powieści obyczajowych piszę te z nutą humoru
😉
i takie też bardzo lubię czytać i lubię odkrywać nowych autorów, nowe spojrzenie na tak bliski mi gatunek. Dlatego, gdy dostałam propozycję przeczytania i napisania o najnowszej powieści Andrzeja Marka Grabowskiego, od razu się zgodziłam. Myślę, że postać autora jest wam znana, bo kto nie pamięta takich telewizyjnych programów dla dzieci jak: "Tik-Tak", "Ciuchcia" czy "Budzik". Pamiętamy Kulfona, Witaminki i Bursztynka
🙂
Andrzej Marek Grabowski jest autorem tekstów ponad pięciuset piosenek! Jest w czym wybierać
🙂
oraz kilkunastu książek dla dzieci. I oto autor znany z twórczości dla młodego czytelnika wchodzi w świat kryminału. Ale jeżeli by ktoś myślał, że to będzie zwykły, standardowy kryminał, to czeka go spore zaskoczenie. Ja już zaczęłam przygodę z kryminałem metafizycznym, nie do końca poważnym i coś czuję, że będzie to bardzo udane spotkanie. "Dlaczego mnie zabiłaś?" to pytanie nieboszczki czeka na satysfakcjonującą odpowiedź
😉
A książkę rekomendują: Wojciech Chmielarz, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Piotr Kofta i Grzegorz Kasdepke
🙂
Pierwsza sesja ogrodowa za nami, a ja idę czytać
🤓
Dobrego dnia i niezapomnianych lektur wszystkim życzę
🙂

środa, 13 lipca 2022

"Gawędy mojego anioła stróża" Małgorzata A. Jędrzejewska

Dzień dobry.
U nas zapowiada się wyjątkowo przyjemny dzień. Bronek od rana wywlókł mnie do ogrodu, to i skorzystałam z okazji żeby uwiecznić w hortensjach "Gawędy mojego anioła stróża" autorstwa Małgosi Jędrzejewskiej. To nie jest typowa książka, to raczej okazja do szerszego spojrzenia na otaczający nas świat i na nas samych, tak bardziej z dystansu.
Gawędy powstawały w czasie pandemii i są trochę takim wentylem bezpieczeństwa autorki.
Żeby nie myśleć o tym co wokół, żeby zminimalizować poczucie zagrożenia, Małgorzata rozmawia ze swoim aniołem stróżem, Izydoriuszem, pierwszym z pokolenia dwudziestego piątego. Podczytywałam fragmenty Gawęd u Małgosi i stwierdziłam, że jest to książka, którą chcę mieć na stałe. Gdy przyniosłam ją do domu, siadłam do czytania tylko na moment, który trwał ponad godzinę. Teraz "Gawędy mojego anioła stróża" czyta moja mama, przed snem i mówi, że przy okazji też trochę gawędzi sama ze sobą, ale z dystansu. Stając obok siebie i przyglądając się sobie i swojemu życiu. Bo nie ze wszystkim tak do końca się zgadza, ale właśnie o to w tym chodzi. Bo przecież każdy z nas może prowadzić gawędy z własnym aniołem stróżem, na absolutnie własny użytek.
Autorką grafiki na okładce i ilustracji jest Romana Klinkosz, bardzo urokliwe uzupełnienie tekstu.

Z pełnym przekonaniem polecam do domowej biblioteczki, a raczej na podręczny stosik książek, do których chce się wracać.
Dobrego dnia, korzystajmy z piękna natury dopóki jeszcze jest to możliwe
🦋🐢🍀🦔🐾🌸

piątek, 8 lipca 2022

"Fantastyczne zwierzęta. CUDA NATURY. "


Harry Potter

Fantastyczne zwierzęta

Świat magicznych i prawdziwych stworzeń

"Oficjalna książka towarzysząca wystawie znanego na całym świecie Muzeum Historii Naturalnej. Obejrzyj ją razem z naukowcami, obrońcami planety i pionierami wśród przyrodników."

W tłumaczeniu Małgorzaty Hesko- Kołodzińskiej i Piotra Budkiewicza

Wydawca Media Rodzina

Osiem rozdziałów, każdy poświęcony tematyce związanej z cudami natury, odkryciami przyrodniczymi, mitami rojącymi się od niespotykanych zwierząt, tropami prowadzącymi do  niespodziewanych odkryć. 

W każdym rozdziale swoją wiedzą dzieli się z czytelnikami naukowiec specjalizujący się w danej dziedzinie. Wtajemnicza nas w jej tajniki, zdradza ciekawostki. To co poznajemy pozwala nam, osobom z zewnątrz zerknąć w tajemniczy świat przyrody i z zaskoczeniem odkryć, że to co wydawałoby się wymyślone na potrzeby świata Harry'ego Pottera istniało naprawdę. 

"Nauka wykazała jednak, że część tych "potworów" z mitów i legend naprawdę istnieje, w każdym razie, w pewnym sensie. Odkrycie kałamarnicy kolosalnej w latach 20. XX wieku dowiodło, że w głębinach żyją gigantyczne zwierzęta, równie niesamowite i potencjalnie przerażające jak morskie potwory. Tego imponującego stworzenia nigdy nie udało się zaobserwować w jego naturalnym siedlisku, gdyż skrywa się w dalekich lodowatych głębinach Oceanu Południowego wokół Antarktydy. Ponieważ osiąga długość do czternastu metrów, jest jeszcze większe niż jego słynna krewna, kałamarnica olbrzymia (Architeuthis  dux), która mieszka w oceanach całego świata, a także, rzecz jasna, pluska się wesoło w jeziorze Hogwart - jeziorze znajdującym się na błoniach  Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarth." Strona 15

Ta książka to właściwie album pełen rysunków, obrazów i zdjęć przedstawiających stworzenia na poły baśniowe, na poły prawdziwe, których już nie musimy sobie wyobrażać, one po prostu były i są, a ich istnienie jest udokumentowane. bogactwo świata natury zadziwia i fascynuje swoją rozmaitością. Naukowcy przybliżają czytelnikom światy nieznane, dziedziny, które także ze względu na swoją specyfikę są nam mało znane, tak jak konserwacja dawno wymarłych gatunków, których unikatowe egzemplarze znajdują się w muzealnych zbiorach. 

Newt Skamander, magizoolog, tak jak naukowcy, podróżnicy i badacze prowadzi badania magicznych zwierząt i przemierza świat w ich poszukiwaniu, a swoje odkrycia i spostrzeżenia spisał w książce "Fantastyczne zwierzęta". Gdyby nie Newt, gdyby nie "Fantastyczne zwierzęta" to nie byłoby wystawy Muzeum Historii Naturalnej i tej pięknej, unikalnej książki towarzyszącej wystawie. 

Z przyjemnością zwiedzałam światy, o których nie miałam pojęcia i do których jeszcze kiedyś wrócę. Kto wie, jakich odkryć dokonają naukowcy w kolejnych latach. Jakie jeszcze niespotykane zwierzęta zamieszkują naszą coraz bardziej wyniszczoną planetę, gdzie się ukrywają. 

Zobaczymy za jakiś czas. 

Książkę polecam wszystkim wielbicielom Harry'ego Pottera, Fantastycznych zwierząt i popartej nauką wiedzy. To ona stanowi podstawę do poznania tego, co często naszym oczom niedostępne. 

Cudnie wydana publikacja z dbałością o każdy szczegół. 







czwartek, 7 lipca 2022

Józef Wilkoń, Piotr Wilkoń "Arka Noego"


 "Arka Noego" Józef Wilkoń, Piotr Wilkoń

Tłumaczenie  Anna Urban
Wydawnictwo Media Rodzina

Myślę, że każdy chociaż raz w życiu słyszał, albo przeczytał historię o arce Noego, która przez czterdzieści dni potopu dała schronienie wielu gatunkom zwierząt i zapewniła im przetrwanie.
 Ale w jaki sposób Noe wpadł na pomysł wybudowania Arki? Wszak było to ogromne przedsięwzięcie, któremu sam by nie podołał. 
A może, jak opowiada Piotr Wilkoń, wszystko zaczęło się od snu? 
Noe, starzec   o białych włosach, z rozwichrzoną brodą, zobaczył w swoim śnie siebie z rodziną, otoczonego przez mnóstwo zwierząt. Wszyscy byli ukryci w dużej łodzi, a wokół rozpościerało się morze. 
Sen był tak sugestywny, że Noe od razu zabrał się do działania, a zwierzęta pomagały mu jak umiały. 
Bo przecież wszystkim zależało na przetrwaniu. 
Oczywiście jak to w życiu, niektóre ze zwierząt zaangażowały się bardziej, a niektóre zwiedzione błękitem nieba, podważały sens całego przedsięwzięcia. 
Aż lunął deszcz i lało, lało, lało... a zwierzęta były szczęśliwe, że mają się gdzie schronić. 
Czterdzieści dni to mnóstwo godzin wspólnie spędzonego czasu, w nie zawsze miłej atmosferze. Ale skoro chce się przetrwać, trzeba umieć się dostosować. Pomagać sobie, współpracować, myśleć nie tylko o swoim końcu nosa, ale też mieć na uwadze dobro innych. Trzeba się dogadać. No i ktoś musi panować nad tą całą gromadą. Ktoś, kto ma autorytet i posłuch. 
Każdy musi zdobyć się na cierpliwość, czekać na znak, aż ustanie deszcz i na niebie pojawi się tęcza. 
Arka Noego targana wichrami, zalewana wysokimi falami, przetrwała.
 
Zastanawiałam się, która ze sztuk ma decydujące znaczenie w tej opowieści z biblijnej klasyki. Świetny tekst, dostosowany do percepcji dziecka, obrazowy, z poczuciem humoru, którego czasem brakuje przy tego typu opowieściach, czy obrazy, dzieła sztuki namalowane dla potrzeb ilustracji książki. 
Dzieła jak z baśni, pełne magii, zabierające czytelnika w świat opowieści. I w sumie doskonale obywające się bez tekstu, bo będące same w sobie opowieścią. Dwa talenty połączone dla potrzeby stworzenia magicznej opowieści uwrażliwiającej młodego czytelnika i wprowadzającej go do świata sztuki przez naprawdę duże S. 
To jedna z tych książek, które warto mieć w domu i do niej wracać. Nieśmiertelna opowieść zilustrowana przez  Mistrza Józefa Wilkonia, moim zdaniem nigdy się nie zestarzeje. 
Serdecznie polecam, spójrzcie, jaki to piękny obraz: Noe z foką na ręku, zwierzę przytula się do staruszka, już bezpieczne, pod wieszczącą zmianę pogody tęczą. 
A dlaczego foka? 
O tym przeczytajcie już sami :)






Iwona Banach "Wakacje z truchłami", "Śmierć na blogowisku", "Kocha, lubi, morduje"

 

Dzień dobry 🙂
U nas chłodno, ale słonecznie i z tego co widzę zapowiada się bardzo przyjemny dzień. Wczoraj wieczorem zdążyłam jeszcze wywlec na spacer do ogrodu bardzo wakacyjną serię książek autorstwa Iwony Banach. Czasu mam mało, coraz mniej, bo terminy pisarskie jak wiadomo nie mają litości
ale dla książek pisanych przez Iwonkę jestem gotowa zarwać noc. Tylko to pilnowanie żeby mój chichot nie obudził domowników...
Ponieważ okoliczności przyrody opisywane w tej serii są raczej mało wymuskane, to i miejscówki ogrodowe dobrałam odpowiednio.
A i Bronek zapozował w oddali




Jeżeli lubicie nieco zakręcony humor sytuacyjny i słowny, potrzebujecie odrobiny odprężenia, gimnastyki przepony i oczyszczenia kanalików łzowych, to bierzecie i czytajcie 🙂
Każda z książek zawiera osobną historię, więc czytanie po kolei nie jest koniecznością, ale pewne niuanse z życia bohaterów poznajemy stopniowo, więc po prostu najlepiej zacząć od "Wakacji z truchłami", od razu ten głos z tyłu głowy podpowiada mi "Wakacje z duchami" i słyszę brzęk łańcuchów i niezapomniane "przebacz mi Brunhildo!" muzyka w tle ...




Kontynuujemy śledząc "Śmierć na blogowisku"



i zatrzymujemy się przy ostatniej pozycji, to świeżynka wydawnicza "Kocha, lubi, morduje"... jakby tak Iwonie zabrakło pomysłu na tytuły, w co osobiście wątpię, ale jednak, to pamiętam z dzieciństwa jak stałam obserwując przejeżdżający pociąg (gdy stanę na końcu mojego ogrodu mam widok na tory kolejowe, kierunek Kraków) i odliczałam wagony: szczęście, nieszczęście, paczka, list... ileż tu możliwości!
Życzę wam dobrego, pełnego miłych zdarzeń dnia 😍😍😍
Wydawnictwo Lekkie stoi za wydaniem całej serii :)


wtorek, 5 lipca 2022

Eric-Emmanuel Schmitt "O kotku, który bał się wszystkiego"

    


Seria: Sowie opowieści
Przewodniczką po tej serii jest sowa Minerwa, która delikatnie, z wyczuciem, ale konsekwentnie zachęca dzieci do refleksji, do samodzielnego myślenia i oswajania tego co obce i trudne do zrozumienia. 
Autor tekstu: Eric-Emmanuel Schmitt
Autorką  ilustracji do książki jest Barbara Brun. 
Przekład z języka francuskiego Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Wydawca: Media Rodzina

Lolek i Fortunio. 
Lolek to brązowy kot o silnych łapach, wysportowany, gibki, pierwszy do wszelkich szaleństw. 
Fortunio, to jego młodszy brat, kotek o czarnym futerku w białe gwiazdki, bojaźliwy, raczej nieśmiały, typ romantyka.

Lolek zawsze jest pierwszy do zabawy, do wszelkich szaleństw, bo dlaczego nie spróbować skoczyć na główkę, czy w bardzo daleką dal. Lolek należy do tych, którzy prą naprzód przez życie bawiąc się wyśmienicie. 
Fortunio jest przeciwieństwem brata. Zalękniony, nie ma zamiaru ryzykować. Boi się upadku i zanim postawi pierwszy krok już czuje się jak sparaliżowany. 
Lolek ciągle podkreśla jaki jest niesamowity, a koledzy, koty z sąsiednich farm, towarzyszą mu w każdej zabawie. 
Fortunio chciałby dorównać bratu, ale zamiast rywalizować usuwa się w cień. I gdyby nie Kociababcia, to zapewne Fortunio nadal żyłby w przekonaniu, że nigdy nie doścignie brata. Ale od czego są babcie i ich rady. Od czego są sowy? 
Za radą Kociababci Fortunio udaje się do sowy Minerwy. 

Gdy boimy się czegokolwiek uznajemy, że brakuje nam odwagi, ale przecież odwaga bez strachu nie istnieje. Odwaga pojawia się dopiero, gdy zdołamy przezwyciężyć strach

Fortunio jest przekonany, że  nigdy nie potrafi przezwyciężyć strachu, ale życie już szykuje dla niego dramatyczny sprawdzian. 
Czy Fortunio zdoła przezwyciężyć strach? 
Jak zachowa się w decydującej chwili? 

Bajki mają w sobie mnóstwo życiowej mądrości. Te opowieści o przygodach zwierząt uczą odpowiednich postaw i umiejętności rozróżniania pomiędzy prawdą a pozorami.
 
Przed małym kotkiem wielkie zadanie. Kibicujemy mu, tak samo jak powinniśmy kibicować swoim dzieciom, które jeszcze niejeden raz będą musiały pokonać strach. Być może pomoże im bajka napisana przez Erica-Emmanuela Schmitta.
 
A mnie przypomniały się słowa Marii Skłodowskiej Curie: 
"Niczego w życiu nie należy się  bać, należy to tylko zrozumieć."
 

piątek, 24 czerwca 2022

"Dbam o zwierzaka. Poradnik rajskiego dzieciaka"

     Dzień dobry :)

Ponad miesiąc temu miałam bardzo miłe i inspirujące spotkanie z uczniami Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Rajsku. To naprawdę świetne miejsce do nauki i szczerze mówiąc gdybym miała ponownie rozpocząć edukację, to jako dla ucznia byłoby to całkiem przyjemne, sprzyjające rozwojowi miejsce.
To oczywiście moje obserwacje, osoby całkiem z zewnątrz, więc być może jako uczeń miałabym inne zdanie 😉 ale sądząc po ilości i różnorodności zajęć, konkursów i aktywności podejmowanych przez uczniów, w tej szkole można realizować różne pomysły i nudy nie ma 😉
Jednym z pomysłów są książeczki projektowane, pisane, ilustrowane i wydawane przez uczniów i prowadzącą projekty Panią Karolinę Krzak, fantastyczną, twórczą, pełną dobrej energii osobę ❤
Dlaczego napisałam o książeczkach, a na zdjęciu widzicie tylko "Dbam o zwierzaka. Poradnik rajskiego dzieciaka"?
Dlatego, że książeczka dotycząca historii Rajska jeszcze nie została wydrukowana, ale widziałam przygotowany projekt i bardzo mi się podobała koncepcja i realizacja 🙂
A przed Wami niewielka, ale pełna wiedzy książeczka, która powiem szczerze, przydałaby się w każdym domu. Pomysłowo zilustrowana, nie przytłacza nadmiarem informacji, ale każda zamieszczona w tym mini poradniku jest istotna dla właściwych relacji ze zwierzętami, dbania o nie i zrozumienia ich reakcji. Świetny pomysł i realizacja. Zabawne rysunki, dużo koloru 🙂


Gratuluję i czekam na książeczkę o Rajsku 📚📖📚
Prawa autorskie: uczniowie klasy 7 SP im. Jana Pawła II w Rajsku oraz prowadząca projekt Karolina Krzak.










poniedziałek, 6 czerwca 2022

Stypendium twórcze od Prezydenta Miasta Oświęcimia :)

Dzień dobry w urodziny miesiąca 😘😘😘
Zapowiada się piękny dzień, w Oświęcimiu słonecznie, ale na razie rześko 🌞🌤
Dzisiaj się chwalę, bo niezmiernie mi miło, że Prezydent Miasta Oświęcimia Janusz Chwierut wraz z Komisją opiniującą podjął decyzję o przyznaniu mi jednorazowego stypendium twórczego. Stypendium zostało przyznane na pracę nad kolejną książką, która będzie związana z upowszechnianiem historii Oświęcimia, miasta moich przodków, mojego miasta.
To dla mnie zaszczyt i motywacja do dalszej pracy, która, mam nadzieję, przynosi efekty i przyczynia się do upowszechniania nieco zapomnianej, a jakże bogatej historii Oświęcimia i ziemi oświęcimskiej.
Do Oświęcimia zaprosiłam czytelników w książkach "Wyszedł z domu i nie wrócił" oraz "Oświęcim Praga. Czas miłości i nadziei" tu we współpracy z Tomaszem Klimczakiem i Mirosławem Ganobisem. Kolejny raz zaproszę czytelników do Oświęcimia pod koniec czerwca tego roku w książce "Spadek nieboszczyka" i będzie to podróż do Oświęcimia przed Wielką Wojną, do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku i współcześnie.
Przede mną kolejne książki do napisania, a wśród nich ta opowiadająca o losach mojej rodziny od połowy dziewiętnastego wieku związanej z Oświęcimiem.
Dziękuję za zaufanie i docenienie mojej pracy 🙂
Oswiecim - Miasto Pokoju - City of Peace
Brak dostępnego opisu zdjęcia.