niedziela, 28 października 2018

RadioBook - nagrania archiwalne II

Od kilku miesięcy mam przyjemność współprowadzić z Olą Mosler audycję o książkach. RadioBook w Radio Oświęcim pojawia się systematycznie w każdy piątek. Audycji można posłuchać w dwóch porach: o 17:00 i o 20:00. A jeżeli ktoś nie zdążył można odsłuchać wchodząc w zakładkę Archiwum. Część archiwalnych audycji możecie znaleźć TUTAJ :)

A poniżej kolejne nagrania. Miłego słuchania. A! i zawsze można wygrać u nas dobrą książkę. Wystarczy tylko... ale o tym co trzeba zrobić mówimy w każdej audycji.




Rozmowa z Andrzejem Ziemiańskim - Nigdy nawet nie przypuszczałam, że będę miała okazję porozmawiać z Andrzejem Ziemiańskim. To było dla mnie fantastyczne przeżycie i mam nadzieję, że przy okazji kolejnej premiery uda nam się zamienić chociaż kilka zdań. Tym razem rozmawiamy o Virionie, dwa tomy w sprzedaży, trzeci pojawi się na półkach księgarskich wiosną, 







Rozmowa z Marią Paszyńską - świetna pisarka, pełen ciepła, życzliwości i poczucia humoru. Cudna kobieta. Dużo dobrej energii w naszej rozmowie, a rozmawiałyśmy także o bardzo poważnych sprawach przy okazji premiery książek: "Owoc granatu Dziewczęta wygnane i Kraina snów". Czy będzie trzeci tom? Jak długo trwało poszukiwanie materiałów do książek i dlaczego Iran. Na te i inne pytania odpowiadała Maria Paszyńska. 
O książkach napiszę więcej w osobnym wpisie.


 Naturalista - czytaliście "Naturalistę"? Jeżeli nie to koniecznie sięgnijcie. Bioinformatyka, zaginione dziewczęta i naukowiec, który chciał wiedzieć co się naprawdę stało. To chyba cecha podstawowa naukowców ;)















Denar dla szczurołapa - od przeczytania tej książki minęło sporo czasu, ale nadal gdy o niej myślę mam ciarki na plecach. I jakieś dziwne zimno jak mgła o poranku otula moje ciało. Nie czytajcie przed snem, bo gwarantowana bezsenna noc. Bardzo udany thriller, czekam na kolejne książki autorstwa Aleksandra R. Michalaka. A dlaczego? O tym w audycji. 













Żeby umarło przede mną - Jacek Hołub napisał książkę niezwykłą, a w zasadzie napisało ją samo życie. Pięć rozmówczyń, pięć matek borykających się z codziennością opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. Pięć światów zamkniętych. Patrzmy uważniej, pomagajmy, nie unikajmy tematu. Czasem wystarczy odrobina dobrej woli, trochę czasu, by pomóc. Nie emotikonem z zapłakaną buzią, ale naprawdę. Przeczytać, przemyśleć. 












List z powstania - Anna Klejzerowicz ma dar dotykania spraw ważnych i bolesnych w sposób delikatny i dający do myślenia. Tu nie ma łopatologii  i jednej, jedynie słusznej racji. Nie zamknięta przeszłość odbija się na przyszłości, a na żadne z pytań nie ma łatwej odpowiedzi. O tym jakie wrażenie zrobiła na nas książka i dlaczego warto ją przeczytać, o tym rozmawiamy z Olą Mosler. Polecam z całego serca. 



Polowanie na Pliszkę - Hanna Greń tym razem nie do końca kryminalnie - oczywiście w moim odczuciu. To znaczy wątek kryminalny jest i to bardzo znaczący, ale Polowanie na Pliszkę to także, a może przede wszystkim świetna książka obyczajowa.  Warto przeczytać, przenieść się na chwilę do Bielska-Białej, nasze strony.  






Elf i dom strachów - do książek o Elfie mam stosunek emocjonalny i szczerze mówiąc zdarza mi się do nich wracać i czytać ponownie. Fantastyczna literatura nie tylko dla dzieci, ale także dla wszystkich. Czytelnicy takich książek są w każdym pokoleniu i wiem, że nawet za dwadzieścia lat te książki się nie zestarzeją. Po prostu dobra literatura. Nie znacie Elfa? Koniecznie przeczytajcie. Nie musicie zaczynać od "Sposobu na Elfa", może od "Elf i dom strachów" bo to i straszno i wzruszająco w jednym.










Przypadkowy detektyw - podobno będzie druga część, a to mnie bardzo cieszy, bo polubiłam detektywa z przypadku Macieja Ślużyńskiego ;) Jesień mamy, zima za rogiem się czai, przed nami wyjazdy na narty, na przykład do Milówki... może natraficie na oddzielone od świata świata, zasypane śniegiem schronisko i weźmiecie udział w poszukiwaniu mordercy. Któż to wie co zdarzyć się może. Polecamy zimowo. 












Jerzy Dziewulski o polskiej policji - wywiad rzeka, bez napinki, prosto z mostu. Ogromna wiedza, mnóstwo faktów i anegdot. Tej książki się nie czyta, ją się połyka po prostu. Poza tym nie wiem jak Wy, ale ja mam przed oczami sylwetkę Jerzego Dziewulskiego w słynnej scenie na lotnisku. Chyba każdy z nas oglądał "07 zgłoś się" z kultową rolą Bronisława Cieślaka jako porucznika Sławomira  Borewicza. O tajnikach akcji na lotnisku też przeczytacie. 







niedziela, 21 października 2018

Nir Hezroni "Trzy koperty"


Nir Hezroni „Trzy koperty”
Tłumaczył z hebrajskiego Leszek Kwiatkowski
Wydawnictwo Media Rodzina

Nigdy nie zawiodłam się na książkach wydawanych w serii „Gorzka czekolada”, dlatego bez chwili wahania sięgnęłam po debiutancki thriller Hezroniego - byłego agenta Mosadu.
 „Trzy koperty” miały swoją premierę w 2016 roku i zostały entuzjastycznie przyjęte przez czytelników i krytykę. Entuzjazm przełożył się na popularność, zostały zakupione prawa do sfilmowania powieści i film za jakiś czas wejdzie na ekrany kin. A w zapowiedziach Wydawnictwa Media Rodzina już ukazały się „Ostatnie instrukcje” – kontynuacja losów agenta 10483. Jestem bardzo ciekawa jak się potoczą.
Ale po kolei.
Wysoko postawiony członek Organizacji dostaje przesyłkę z kancelarii adwokackiej Aharoni-Szamir. Wszystkie posunięcia związane z przekazaniem przesyłki zostały zaplanowane dziesięć lat temu, a zleceniodawcą był agent 10483. Agent, który w przekonaniu członków Organizacji od dziesięciu lat nie żyje. Dlaczego w takim razie przesyła swoje zapiski, swój dziennik, w którym notował najważniejsze sprawy, w tym te zlecane przez Organizację, i swoje sposoby na ich załatwienie. Sposoby niestandardowe, nie liczące się ze stratami, zasadami i etyką. Agent 10483 nie ma sumienia, nie wie co to etyka, jest zbudowanym z traum, ciągle wietrzącym niebezpieczeństwo człowiekiem. Agent 10483 ma osobowość psychopatyczną i nigdy nie powinien zostać agentem. A jednak ktoś, kiedyś doszedł do wniosku, że właśnie taki typ osobowości będzie doskonałym wykonawcą misji zawartej w trzech kopertach. Trzy koperty z trzema celami miały trafić do trzech agentów – teoretycznie. W praktyce wszystkie trzy zadania trafiły do tego, który potrafił bez mrugnięcia okiem przystąpić do ich realizacji.
Straty w ludziach 10 lat temu, straty współcześnie. Nikt nie może być pewnym czy nie znajdzie się na celowniku agenta 10483.
„Trzy koperty” to nie walka dobra ze złem, ale zła ze złem. Tu nie ma miejsca dla dobrych ludzi. Jest za to miejsce dla bezwzględnych manipulatorów, ludzi wyzutych z uczuć, działających w imię ponoć wyższych celów. A że na drodze do celu aż tyle trupów? To nie są czasy dla mięczaków.

Agent 10483 to przede wszystkim część eksperymentu związanego z nowoczesnymi technologiami i inżynierią mózgową. Szczerze mówiąc włos mi się jeżył na głowie gdy czytałam o konsekwencjach postępu tej dziedziny nauki i ich wpływie na zachowanie człowieka.
W powieści teraźniejszość przeplata się z przeszłością – notatnik agenta 10483 wyjaśnia wiele spraw, ale i wzbudza wiele wątpliwości. Może to także manipulacja?
Wątek Karmit wyjaśnia wiele, ale nie tłumaczy wszystkiego i jestem bardzo ciekawa co autor przygotował dla czytelników w kontynuacji losów agenta 10483 – już czekam na premierę „Ostatnich instrukcji”. 


Podsumowując, krytycy nie przesadzili w pochwałach, rzeczywiście miałam ciarki na plecach, co rzadko mi się zdarza, a „Trzy koperty” otworzyły mi oczy na wiele zagadnień, o których albo nie miałam pojęcia, albo wiedząc nie zdawałam sobie sprawy z aż tak wielkiego ich wpływu na życie każdego z nas. Przecież zawsze możemy znaleźć się w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiedniej porze.
Bardzo polecam, lektura „Trzech kopert” gwarantuje bezsenną noc i pozostaje na długo w pamięci.
A okładki idealnie dobrane do treści, projekt Agata Wodzińska-Zając.


czwartek, 18 października 2018

"Rok na targu" Jola Richter-Magnuszewska



Najmłodszy w rodzinie jest fanem serii Rok w ... i wcale mu się nie dziwię. Cała seria została przygotowana z pietyzmem i dbałością o każdy szczegół, tak by przykuć uwagę najmłodszego czytelnika i zarazić pasją czytania i tworzenia własnych opowieści na podstawie ilustracji. 

"Rok na targu" to solidnie wydana książka, czternaście grubych kart zawiera ilustrowaną opowieść o zmieniających się porach roku na targu w Dobroszycach. 

Na targu w Dobroszycach mnóstwo się dzieje.
 Pan Staszek dopingowany przez zielononóżkę Rebekę sprzedaje wyhodowane przez siebie warzywa ekologiczne. Dyniowy Baron sprzedaje posiłki wegetariańskie, a Pani Słodziutka słynąca z wypieków kupuje owoce u Pana Staszka. 
Zielarka Skrzatula przychodzi z pomocą, gdy odwiedzających targ gnębią przeziębienia. Marianna szyje zabawki z duszą, a  Kajtek marzy żeby mieć psa. 

Mikołaj sprzedaje książki z plecaka, a czarna kotka Nocka szuka domu. Czy go znajdzie?

Na targu życie wre, a każdy miesiąc niesie kolejne wyzwania. 

Na ilustracjach od stycznie do grudnia obserwujemy zmiany w przyrodzie i zmiany na straganach. Inne warzywa Pan Staszek sprzedaje w styczniu, a inne zaproponuje w sierpniu. 

Dzieci ćwiczą spostrzegawczość wyszukując ulubionych bohaterów i śledząc ich pracę na targu przez cały rok. Oprócz zwięzłych charakterystyk postaci, tego czym się zajmują,  tekst został ograniczony do minimum, co stwarza pole do popisu dla dzieci i dla rodziców. Można snuć własne opowieści, rozwijające wyobraźnię dziecka i poszerzające zasób słów. 

Z "Rokiem na targu" nikt nie będzie się nudził. 
Serdecznie polecam :)

"Rok na targu" 
Jola Richter-Magnuszewska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
rok wydania 2018 
Od 3 lat, ale najmłodszy ma dwa i uwielbia całą serię. 



wtorek, 9 października 2018

"Ucieczka przed życiem" Ewa Bauer - taka miła niespodzianka


Pięć lat temu jechałyśmy z Ewą Bauer do Siedlec na Festiwal Literatury Kobiecej. Przegadałyśmy całą drogę. Ewa opowiadała mi o swoich planach związanych z kolejną powieścią, której akcja po części miała się rozgrywać w Chrzanowie. Dla mnie sąsiedni powiat, prawie za miedzą więc z ciekawością czekałam kiedy książka się ukaże. W międzyczasie Ewa Bauer wydawała kolejne książki, zbierała materiały do następnych. I tak zleciało  


Dzisiaj dotarła do mnie najnowsza książka Ewy  "Ucieczka przed życiem" rekomendowana przez Agnieszkę Lis jako "Historia o miłości, która niszczy. Pozycja obowiązkowa dla mam, szczególnie dla tych idealnych." "Ucieczkę przed życiem" przeczytam z ogromną ciekawością, już zerknęłam zapowiada się bardzo interesująco. O "Ucieczce przed życiem" porozmawiamy też z Olą Mosler - nasze strony zawsze promujemy  
Mieszkańcy Chrzanowa - miasto za sprawą Ewy Bauer zapisze się w literaturze!


A oto chrzanowski fragment powieści: 

"Doszli do muzeum imienia Ireny i Mieczysława Mazarakich usytuowanego w starym dworku na obrzeżach parku miejskiego. Cecylia była tam już kiedyś z tatą na wystawie o pradziejach ziemi chrzanowskiej, która wywarła na niej duże wrażenie. Utkwiło jej w głowie wspomnienie szkieletu i czaszek, które znajdowały się w gablotach." 



Ewa Bauer Gratuluję i zabieram się do czytania. Kolejna książka z dedykacją od autora wzbogaci mój księgozbiór :)

🌷🌷🌷

niedziela, 7 października 2018

Ogrodowo, jesiennie :)

Każda pora roku ma swój urok, ale ja najbardziej lubię jesień. 
Lubię też mój jesienny ogród.

 Ostatnie jesienne róże, winobluszcz zmienia kolory i jest jeszcze piękniejszy niż latem. Orzechy zebrane, resztki malin przebłyskują na czerwono, a chwasty bujnie się plenią. Trawa pokryta kolorowymi liśćmi, fajnie chrzęszczą pod stopami. W zakamarkach ogrodu rozgościły się jeże, a gdy przechodzę pod sosnami, sroki podrywają się do lotu oburzone, że śmiem im zakłócać wypoczynek. 
Jesień, niech trwa jak najdłużej, do zimy wcale mi nie spieszno. 
Wspaniała pora mgieł i ziemiopłodów, że przytoczę Jeevesa ;)
O "Dewizie Woosterów" pisałam TUTAJ - to idealna lektura na długie jesienne wieczory.








ławeczka ze śladami kocich łap :)



niedziela, 30 września 2018

Zbigniew Nienacki "Pan Samochodzik i niesamowity dwór"



Panna Marysia umawia się pod zegarem.
Książki z Panem Samochodzikiem w roli głównej stanowiły  dla mnie, jak i zapewne dla wielu moich rówieśników nieodłączny element dorastania, a ich lektura sprzyjała  rozwijaniu wyobraźni.
Powieści dla młodzieży pisane przez Zbigniewa Nienackiego w czasach przedinternetowych, gdy mapy, atlasy, książki podróżnicze, książki historyczne, reportaże, dwa programy w telewizji  i Wielka Encyklopedia PWN były jedynym źródłem wiedzy, stanowiły dodatkowy bodziec do własnych poszukiwań  i rozwijania zainteresowań. Przekazywały mnóstwo wiedzy, podlanej sosem fascynującej sensacji. 

 Pierwsze wydanie "Niesamowitego dworu" ukazało się w 1969 roku, czyli za rok minie pół wieku od premiery. A książki z serii "Pan Samochodzik" nadal mają grono wiernych czytelników. 

Przechodząc do rzeczy, czyli Pan Samochodzik w akcji.
Pan Tomasz, współpracownik Ministerstwa Kultury, został  mianowany przez dyrektora Marczaka kustoszem,  chociaż niespecjalnie się do tej pracy nadawał. Jak mawiała panna Wierzchoń, a wtórował jej pan Bigos, oboje lat dwadzieścia dwa, taka praca, takie wyzwania, to dla ludzi młodych a nie starców pod czterdziestkę.
Pierwsze spotkanie  Tomasza ze   współpracownikami nie wypadło najlepiej. Oliwy do ognia dodał widok słynnego wehikułu odziedziczonego po wuju Gromille. Tymże wehikułem cała trójka pojechała do pracy, czyli organizowania muzeum od podstaw. Na muzeum został przeznaczony  dwór w Janówce należący do pana Czerskiego, z braku spadkobierców przejęty przez Ministerstwo Kultury. 
We dworze znajdowało się trochę zabytkowych eksponatów, spisanych pracowicie przez Czerskiego, bogaty księgozbiór i duch Annopulos. 

Duch Annopulos przywędrował do dworku razem z panną Marysią w piękną, zimową noc i został, a nawet zaczął płatać figle. Na początku ograniczał się do niepokojącego trzeszczenia, pobrzękiwania - jak to duch, i zamykania okiennic. Gdy poczuł się pewniej, tak bardzo się rozpanoszył, że była potrzebna interwencja milicji. 

Na razie interweniował Bigos i cytuję pana Tomasza: 

"...Zamykałem już drzwiczki pieca, gdy rozległo się głośne pukanie do drzwi frontowych. U wejścia do dworu stał sierżant milicji. Miał sumiaste, długie wąsy, jak wiarus na starych rycinach... - Czy u pana pracuje niejaki pan Bigos, syn Antoniego?
 - Tak jest, mam takiego współpracownika.(...)
 - Jan Bigos, syn Antoniego wpadł jak bomba na posterunek o godzinie siódmej zero, zero.Następnie głosem wzburzonym złożył doniesienie, że w nocy zjawił się u was jakiś Annopulos, Grek z pochodzenia, u nas nie meldowany. Ów Grek miał rzekomo zamknąć was w pokoju, po czym stukał i pukał we wszystkich pomieszczeniach. Rankiem odszedł bez śladu.Zgadza się?
  - Nie bardzo - mruknąłem.
- A więc Jan Bigos kłamał? - ucieszył się Wąsik.
- Nie kłamał - zacząłem się plątać. -Ten Annopulos był duchem, który..."

Duch duchem, wiadomo, że duchów nie ma, wiadomo też, że musi pojawić się stały czarny charakter serii, czyli Waldemar Batura, dawny kolega pana Tomasza ze studiów. A to znaczy, że dwór kryje tajemnicę, którą można przeliczyć na konkretne sumy. Pojedynek pomiędzy wieloletnimi przeciwnikami zapowiada się ciekawie. I jak zawsze zwycięży inteligencja, błyskotliwość i wiedza Pana Samochodzika, a my z wypiekami przeczytamy o dziejach masonerii w Polsce. 



Podsumowując:

Wspólnym mianownikiem książek dla młodzieży sprzed lat, tak samo jest zresztą teraz,  był mniejszy lub większy ładunek wiedzy podany w formie najbardziej przyswajalnej, czyli sensacyjnej. Takie książki pamięta się do dzisiaj i nadal chętnie po nie sięga.

 Kiedyś rozpalały wyobraźnię i myślę, że niejednego skierowały na ścieżkę historycznej czy geograficznej przygody. Może teraz,  po latach, znowu komuś po przeczytaniu na przykład "Niesamowitego dworu" drgnie serce i zapłonie wyobraźnia? Wszystko jest możliwe.

niedziela, 9 września 2018

PrzyTulanki opowiadania i wiersze dla dzieci cudnie ilustrowane


Jakiś czas temu dowiedziałam się, że powstaje  książeczka dedykowana Tosi Stępień, maleńkiej dziewczynce chorej na padaczkę lekooporną. 
Pisarze, poeci, ilustratorzy i ludzie związani z tworzeniem takich właśnie pięknych i mądrych książek skrzyknęli się i w ekspresowym tempie napisali i zilustrowali opowiadania i wiersze - specjalnie dla Tosi, by dzięki tej akcji zebrać pieniądze na jej leczenie.

Na stronie Wspieram to można było dołożyć swoją cegiełkę do zbieranej kwoty, a potem już tylko czekać na ten moment gdy książka zostanie wydana.

I jest! Przepiękna, wydana z pietyzmem i troską o każde słowo, z bajkowymi ilustracjami. Książeczka, która moim zdaniem powinna znaleźć się w każdej domowej biblioteczce, ale także we wszystkich bibliotekach w kraju, w przedszkolach i szkołach. Nie tylko dlatego, że w ten sposób kwota wsparcia dla Tosi Stępień będzie rosła - autorzy wierszy i opowiadań podzielili się swoim talentem charytatywnie i cały dochód ze sprzedaży książki jest przeznaczony na leczenie i rehabilitację Tosi, ale także, a może przede wszystkim dlatego, że każde opowiadanie, każdy wiersz, to perełka, to osobna opowieść o dobru, które powraca, o tolerancji,  mocy miłości, życzliwości,  troski o drugiego człowieka, odpowiedzialności i umiejętności działania w grupie. 

Na zdjęciu fragment "Księżniczki snów" tekst i ilustracja Piotr Olszówka


Mam tyle lat ile mam, ale rozczuliłam się i przez moment poczułam się przytulona i wzmocniona dobrą energią płynącą od ludzi mieszkających przy ulicy Tulanki. Chętnie poczęstowałabym się drożdżówkami upieczonymi przez pana Bułeczkę, wypieliła rabatkę z bratkami u emerytowanego nauczyciela pana Dariusza, zagrała w różne gry z panem Bigosem i wygłaskała wszystkie zwierzaki pojawiające się w opowiadaniach. Tak jak Tomek i Tola, Matylda, Michał, Radek, Ola, Zosia, Królewna .... trudno wymienić wszystkich, najlepiej będzie jeżeli sami ich poznacie.

Do akcji promocyjnej włączyło się wiele osób i instytucji, tutaj znajdziecie wszystkich, możecie też posłuchać jak Kamil Baleja czyta przytulankowe opowieści :)

https://przytulankidlatosi.pl

Strona na Facebooku: Przyjaciele dla Tosi




Każdy z Was, moi drodzy, może zostać ambasadorem Przytulanek po prostu kupując książkę i w ten sposób pomagając Tosi, udostępniając informację o książce, proponując swojej bibliotece kupienie książeczki do księgozbioru. 

Do towarzystwa wybrałam Przytulankom jednego z moich miśków. Ma na imię Tosiek i lata temu spotkaliśmy się na Krupówkach. Żeby było ciekawiej moje Przytulanki powędrują do najmłodszego faceta w rodzinie, Antoś ma dwa lata i zaczyna kolekcjonować własny księgozbiór. 
Tak że jak widzicie, to jest przeznaczenie i wszystkie Tośki trzymają się razem :) a ja mam nadzieję, że za jakiś czas Tosia sama przeczyta napisane dla niej bajeczki, a choroba jak zły sen, będzie tylko zacierającym się z czasem wspomnieniem. 

Warto pomagać, niech nas wspiera moc dobrej energii skumulowanej przy ulicy Tulanki :)

Książkę charytatywnie stworzyli:

Marcin Pałasz, Izabela Mikrut, Agnieszka Frączek, Marcin Brykczyński, Agnieszka Gadzińska, Beata Sarnowska, Barbara Gawryluk, Agnieszka Pruska, Iwona Banach, Piotr Olszówka, Artur Nowicki, Agnieszka Filipowska, Ewa Podleś, Karina Znamirowska, Patrycja Bernacka, Agnieszka Malarczyk, Przemek Liput, Ilona Brydak, Diana Jabłońska. 
A poniżej podaję numer konta, na który można wpłacać pieniądze i także w ten sposób pomóc rodzicom Tosi w leczeniu i rehabilitacji córeczki: 

Pomóc Antosi można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”
Bank BZ WBK

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “1422 pomoc dla Antosi Stępień”

wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Antosia:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

PL31109028350000000121731374

swift code: WBKPPLPP
Bank Zachodni WBK
Title: “1422 Help for Antosia Stepien”

Aby przekazać 1% podatku dla Antosi:
należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243
oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “1422 pomoc dla Antosi Stępień”
A tutaj link do strony Tosi w Fundacji Kawałek  nieba: https://www.kawalek-nieba.pl/antosia-stepien/

środa, 15 sierpnia 2018

Ogród na różowo

Tak przy okazji przeglądania zdjęć, kawałek mojego ogrodu. Róże kwitną w tym samym czasie co hortensje, dalie,  wiciokrzew jeszcze piękny, fuksje ozdabiają balkon, a maliny w tym roku obrodziły i cieszę się, że mogę zrobić zapasy na zimę.
Bardzo optymistycznie.