środa, 27 listopada 2019

"Zimne nóżki nieboszczyka" Agnieszka Pruska



Poszłam spać po północy czyli już dzisiaj i długo nie mogłam usnąć usiłując w towarzystwie Adama Potockiego odkopać się ze śniegu leżącego na trasie Lwów - Jassy. Miałam przed oczami pryzmy bieli. Hrabia w końcu ruszył, meta rajdu Monte Carlo czekała, a ja też ruszyłam ale do Chojnic w towarzystwie Alicji i Julki, które razem ze sprzętem - narty biegówki, zameldowały się w hotelu w Chojnicach. Już trzeci raz sympatyczne nauczycielki postanowiły razem spędzić wakacje (ferie). Oznaczało to ni mniej ni więcej, że natkną się na jakieś mniej lub bardziej atrakcyjne zwłoki. Ale najpierw facet zaginął. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ludzie giną i się odnajdują, ale akurat tym zaginięciem zaniepokoiła się sympatyczna kelnerka i parę innych osób. Policja przystąpiła do poszukiwań, a Julka i Alicja w bardzo prospołeczny sposób postanowiły policji pomóc. I pomogły, a jakże! Na jednym nieboszczyku na pewno się nie skończy, a tytuł wskazuje, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Agnieszka Pruska dobrze czuje się w lżejszej kryminalnej konwencji i dużą sympatią darzy swoje bohaterki. A one mają szczególny węch i na bank odnajdą każdego tajemniczego denata. Mnie tylko prześladuje pytanie: A te zimne nóżki to z octem czy bez octu? Zaraz grudzień, śniegiem poprószy, ferie za pasem, "Zimne nóżki nieboszczyka" to doskonała lektura na ten czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz