czwartek, 13 czerwca 2019

"Dzień Matki" Nele Neuhaus

Złudne poczucie przyzwoitości.

To smutne gdy umiera ktoś tak samotny, że przez czternaście dni nikt nie interesuje się brakiem jego obecności. Bo co innego można pomyśleć? Że Theodor Reifenrath nie miał nikogo bliskiego, a sąsiedzi za nim nie przepadali.

 A jednak było inaczej.


Theodor i jego żona Rita lata temu stanowili rodzinę zastępczą dla wielu dzieci, a sami cieszyli się szacunkiem społeczeństwa. Kolejne roczniki dzieci kończyły szkoły, usamodzielniały się, a pracownicy socjalni zacierali ręce uważając, że to także dzięki ich zaangażowaniu porzucone przez rodziców dzieci mogły wychowywać się w tak wspaniałej rodzinie i kształcić się, kończyć studia, a na końcu zostać poważanymi członkami społeczności lokalnych. 

Taki, nieco lukrowany obraz zewnętrzny nie miał nic wspólnego z tym co działo się wewnątrz tej rodziny zastępczej. Zimny wychów jest najłagodniejszym określeniem jakie w tej chwili przychodzi mi na myśl. Mniej łagodne to: maltretowanie psychiczne, przemoc fizyczna, piekło na ziemi... 

Nie wszystkim udało się przeżyć. 

Śmierć Theodora jest końcem i początkiem. 


W pierwszej fazie oględzin nie wiadomo z całą pewnością czy mężczyzna padł ofiarą przestępstwa, czy przydarzył mu się wypadek. Zastanawia odizolowanie psa, który miał ogromne szczęście, że przeżył. 
To jego znalezisko naprowadziło na trop zamierzchłych zbrodni.

Pia Sander i Oliver von Bodenstein mają wiele zagadek do rozwiązania, a czasu coraz mniej. Tropy się krzyżują, a ryzyko kolejnego morderstwa rośnie. Czas się kurczy, tytułowy Dzień Matki blisko. 

W pewnej miejscowości umiera kobieta. Zostawia dorosłą już córkę. I żadnej rodziny oprócz ojca. Ten trop, jakże w pewnym momencie bliski prowadzącym śledztwo, jest także analizą pewnego rodzaju postępowania, zawłaszczania dzieci. A gdy nadejdzie kres całe dotychczasowe życie sypie się i wszystko, ale to dokładnie wszystko trzeba zaczynać od nowa. 
Nie każdy jest w stanie sprostać takiemu wyzwaniu.

Patrząc na rodziny z zewnątrz oceniamy tylko to co obserwowani chcą pokazać, zazwyczaj zazdroszcząc harmonii, miłości, oddania. Nawet jeżeli słyszymy kłótnie, widzimy podbite oczy a w nich błysk strachu, to trzeba czasu i szczególnych okoliczności, często osobistego zaangażowania, by obraz rodzinnej idylli rozsypał się jak  przysłowiowy domek z kart. 
Czy po katastrofie będzie co zbierać?

Dlaczego tak ważny dla śledztwa jest Dzień Matki? - w Niemczech obchodzony w drugą niedzielę maja. 

To święto, jego wymowa dla zaginionej przed laty Rity, żony Theodora, dla odwiedzających ją co roku wychowanków i dla kobiet związanych mniej lub bardziej ściśle z rodziną Reifenrathów jest bardzo traumatycznym przeżyciem.

Nele Neuhaus nie pisze kryminałów tylko po to żeby uraczyć czytelnika krwawymi morderstwami, błyskotliwym przebiegiem śledztwa i ekscytującym finałem. Chociaż akurat w "Dniu Matki" finał ścina krew w żyłach. Nele Nuhaus każdy tom z serii, w której pierwsze skrzypce grają Pia Sander(wcześniej Pia Kirchhoff) i Oliver von Bodenstein poświęca innemu ważnemu społecznie problemowi. 
Naświetla sprawy, o których rzadko mówi się pełnym głosem, częściej szeptem.
Zawsze rzetelnie, odpowiedzialnie. 
"Dzień Matki" pod tym względem nie różni się od równie wstrząsających "Żywych i umarłych" czy "Złego wilka".
Pobudza do myślenia i zadania sobie pytania jak ja postąpiłabym w bardzo konkretnej sytuacji? Czyje dobro ma większe znaczenie i czy tak naprawdę na etapie początkowym jesteśmy w stanie ocenić konsekwencje podjętych wiele lat wcześniej decyzji?
Czy możemy jeszcze cokolwiek zmienić?
Odpowiedzi (tej wynikającej z fabuły)szukajcie w książce.

"Dzień Matki" Nele Neuhaus (dziewiąta część cyklu)
Tłumaczyli Anna i Miłosz Urbanowie
Wydawnictwo Media Rodzina
Seria Gorzka Czekolada
Rok wydania 2019
Stron 724





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz